czwartek, 22 listopada 2012

12.

Ty idiotko! Nie sądziłem, że jesteś tak głupia! Mam ochotę przełożyć Cię przez kolano i porządnie sprać ten Twój zgrabny tyłek. Jak mogłaś zrobić coś takiego? Dlaczego nic nie powiedziałaś? Przecież każde z nas zrobiłoby wszystko, by Ci  pomóc. Ja bym zrobił...

Siedzimy we trzech już drugą dobę na szpitalnym korytarzu uporczywie trzymając się cienia szansy, bo póki żyjesz jest jeszcze nadzieja. Paulina została z Patrykiem. Jak mogłaś choć pomyśleć, żeby go zostawić? Czy wiesz, co on teraz przeżywa? Jak modli się o powrót mamy? 

Zaplanowałaś wszystko, ale Twój plan na szczęście nie był idealny. Nie przewidziałaś, że Patryk zechce iść ze mną na pocztę. Nie przewidziałaś, że wypatrzę własne nazwisko wśród stosu kopert, że ją wyjmę i otworzę... Już pierwsze zdania krzyczały, że jest źle, resztę doczytałem dopiero w szpitalu. Chyba nigdy nie biegłem tak szybko, mimo, że niosłem Patryka. Przeraziłem się widząc, co zrobiłaś z przedpokojem. Nie zdążyłem... Może za długo podziwialiśmy jakiegoś pieska po drodze, może za wolno szliśmy, może... Leżałaś na podłodze... Jeszcze oddychałaś, słabo, ale oddychałaś, gdy przyjechała karetka, jednak lekarz pokręcił głową widząc, co wzięłaś. 

Pytałaś, jak się czuję z tym, że straciłaś pracę przeze mnie. Okropnie. Czuję się strasznie z powodu wszystkiego, co Ci zrobiłem. Tak wiele przeszłaś przez moją ignorancję. Gdybym tylko mógł cofnąć czas...

Masz wspaniałych przyjaciół, wiesz? Znów ktoś przyszedł, by zapytać o Ciebie. Dlaczego, mając tych wszystkich ludzi wokół doprowadziłaś do takiej sytuacji? Przecież nigdy nie byłaś sama...

Nie przewidziałaś tego, że wiem o Patryku. Miałaś rację, nie domyśliłem się sam. Michał mi powiedział tuż po wypadku Twoich rodziców i z tego powodu byłem na ich pogrzebie. Chciałem Ci pomóc. Myliłaś się, pamiętałem Cię, zawsze Cię pamiętałem, po prostu Cię nie poznałem. Znałem Twoje imię, jednak przez te wszystkie lata zniekształciłem je w pamięci. Dlaczego nie zdradziłem, że wiem? Po pierwsze - obiecałem to Michałowi. Chciał Cię chronić, myślał, że tak będzie lepiej. Pewnie domyśliłbym się prędzej czy później, bo obcy ludzie zaczęli mi gratulować syna... Po drugie - tak było łatwiej. Cholernie trudno to teraz przyznać, ale tak, poszedłem na łatwiznę. Chciałem zacząć z innej strony, poczekać, aż sama mi powiesz...Nie przewidziałaś bowiem też tego, że Cię pokochałem. Kłótnia, którą słyszałaś, ta przez którą wyszłaś z mieszkania, była z Twojego powodu. Powiedziałem jej wszystko i dlatego wyjechała tak szybko. Chciałem wyznać Ci co czuję. Jak miałbym teraz żyć ze świadomością, że byłem tak blisko, że mogłem Cię ocalić? Pozostało mi tylko siedzenie na tym korytarzu i pisanie durnego listu, którego być może nigdy nie przeczytasz.

Idzie lekarz. Chyba wiadomo już coś więcej... Obym się mylił


To okropne dawać TAKIE dwa rozdziały jednego dnia. Nie planowałam tego, samo wyszło ;)
Jeszcze tylko jeden.